Nowe wpisy, strona 39 - NotFunny.pl 
Nowe wpisy pojawiaja sie 4 razy dziennie - o godzinach 9, 14, 15 i 19.

Ile na stronę: 10 20 50 100

#243+ (17) - 07 września 2010, 9:00
Przychodzi zakonnica do ginekologa.
- Panie doktorze, z waginy lecą mi jakieś znaczki.
- Niech się siostra rozbierze, to zbadamy sprawę.
Lekarz ją bada, aż nareszcie odkrywa o co chodzi:
- Siostro, to nie znaczki, to naklejki od bananów.
#242+ (20) - 06 września 2010, 19:00
Przychodzi facet do sklepu i prosi o pączka. Zjada dżem, a resztę pączka wyrzuca. Następnego dnia znów przychodzi i prosi o 10 pączków. Znów zjada dżem, a resztę wyrzuca. I tak codziennie i coraz więcej pączków kupuje. Raz przychodzi, kupuje 1000 pączków, zjada dżem i wyrzuca resztę.Sprzedawca pyta:
- A to pan jest moto...cyklistą?
- Tak, a skąd pan wie?
- No bo motocykl stoi przed sklepem.
#241+ (-6) - 06 września 2010, 9:00
- Dlaczego orkiestra nie gra na moście?
- Bo most nie jest instrumentem.
#240+ (42) - 05 września 2010, 19:00
Dzwonek do drzwi, otwiera kobieta, widzi faceta i dwie trumny.
- To pomyłka.
- Żadna pomyłka, dzieci z kolonii przywiozłem.
#239+ (6) - 05 września 2010, 9:00
- Kiedy kogut znosi jajka?
- Jak schodzi po drabinie.
#238+ (28) - 04 września 2010, 19:00
Poradnia małżeńska. Przed biurkiem siedzi para choleryków:
- Na czym polega państwa problem? ? pyta terapeuta.
- Bo żona nie daje mi... ? zaczyna mąż.
- Uch, ty jełopie zakłamany! ? przerywa żona. ? Ja ci nie daję, napalona fujaro złamana?! Ja?! Teraz to ci dupczenie w głowie, co?!
- ...nie daje mi dojść...
- O ty kutafonie wygięty! Ja ci dojść nie daję?! Jak ty masz niby dojść, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty?!
- ...do słowa.
~M.
#237+ (24) - 04 września 2010, 10:35
Idą sobie dróżką trzej przyjaciele: miś, łoś i ryś. Ten pierwszy oznajmia:
- Wkurwia mnie to "ś" na końcu. Takie "ś" jest pedalskie, ciotowate i w ogóle! Od dzisiaj koniec z misiem. Jestem niedźwiedź! Kto ma "ś" na końcu, ten fujara i gej. Amen.
Łoś zorientowawszy się w beznadziei sytuacji, bo wszak łoś to łoś i nic nie poradzisz, w panice szarpie za ramię Rysia:
- Ej, kurwa, powiedz coś, ryś. Przecież my nie geje, prawda?! No powiedz coś, ryś!
Na to ryś dostojnie:
- Ryszard, pedale, Ryszard.
~M.
#236+ (34) - 03 września 2010, 19:00
Pokłócili się dyrektorzy amerykańskiego i rosyjskiego lunaparku, który z nich ma bardziej przerażającą komnatę strachu. Pojechał dyrektor rosyjski do wesołego miasteczka w USA, wszedł do komnaty strachu, a tam - szkielety, wampiry, zjawy, słowem - banał. Przyjechał Amerykanin do Rosji, wszedł do komnaty strachu, a tam długi, ciemny korytarz, na końcu którego siedzi Rosjanin i trzyma świeczkę.
- Dupa czysta? - pyta Rosjanin i gasi płomień.
~M.
#235+ (24) - 03 września 2010, 9:00
Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w Londynie wchodzi (K)Klient.
(S)Sprzedawca podchodzi do niego i pyta uprzejmie:
S - Czego pan sobie życzy?
K - Chciałbym kupić mydło.
S - Ależ proszę bardzo. Tu mamy świetne wspaniałe mydełka. Pachną niezwykle, nie toną w wodzie, zawierają balsam, są przejrzyste...
K - Ile kosztuje to mydło?
S - Trzy funty.
K - Nie ma pan czegoś tańszego?
S - Oczywiście. Klient nasz pan. Tu mamy mydełko, też nie tonie, ślicznie pachnie, luksusowe...
K - Ile kosztuje?
S - Dwa i pół funta.
K - Jednak wolałbym coś tańszego.
S - Ależ proszę bardzo. Klient nasz pan. Niech pan spocznie. Może trochę kawy? O, proszę bardzo (podaje kubek). Tutaj mamy bardzo dobre mydła toaletowe, pachnące, we wszystkich kolorach...
K - Jak drogie?
S - Półtora funta.
K - A jeszcze coś tańszego?
S - Proszę bardzo. Może cygaro? Proszę (podsuwa pudełko cygar ). Te mydełka tutaj dobrze się pienia, całkiem przyzwoicie pachną...
K - Ile?
S - Pół funta.
K - Za drogie.
S - No cóż, mamy jeszcze coś na zapleczu (biegnie i przynosi podłużny kawałek szarego mydła).
K - Ile to kosztuje?
S - Dziesięć pensów.
K - świetnie. Poproszę połowę kostki.
S - Proszę uprzejmie. Klient nasz pan. (znika na chwile i przynosi dwa małe, eleganckie pakuneczki)
K - (zdumiony) Ale ja prosiłem tylko polowe kostki.
S - Jest, o proszę uprzejmie, tu kawałek mydła (podaje jeden pakuneczek). A tu prezent od firmy.
K - Naprawdę? Jak miło! Dla mnie? A co to takiego? (bierze drugi pakuneczek)
S - Prezerwatywy, żebyś się chuju nie rozmnażał.
~M.
#234+ (28) - 02 września 2010, 19:00
Przychodzi młody chłopak do lekarza.
- Panie doktorze. Mam jedno jądro sine.
Lekarz zbadał i mówi:
- To rak! Trzeba amputować.
Szybko wykonał operację i pożegnał się z pacjentem.
- Panie doktorze, to znowu ja. Teraz mam drugie jądro całe sine.
- Rak! Trzeba amputować.
Nazajutrz znów ten sam chłopak.
- Niestety panie doktorze. Przeniosło się na mój interes. Lekarz nie dowierza, bada, bada i w końcu mówi:
- Eeee, panu to tylko dżinsy farbują...
~M.